World
of WarCraft
„World
of WarCraft” to czwarta część znanej na całym świecie serii
gier „WarCraft” tworzonej przez Blizzard Entertainment.
Poprzednie trzy części były grami strategicznymi, jednak ta już
10-letnia część cyklu należy do gatunku MMORPG (skrót od
Massively
Multiplayer
Online Role-Playing Game). Od razu po wydaniu w 2004 roku była ona
największą, najbardziej dochodową i najpopularniejszą grą z tego
gatunku.
Jak
widać, twórcy zdołali wetknąć w niektóre miejsca odniesienia do
dzieł innych.
Od
pojawienia się na sklepowych półkach, gra doczekała się 5
dodatków, które zwiększyły maksymalny poziom postaci z 60 do 100,
zwiększyły liczbę grywalnych ras z 8 do 13 oraz liczbę grywalnych
klas z 9 do 11 i dodały aż 4 nowe kontynenty do zwiedzania.
Fabularnie
gra jest osadzona kilka lat po wydarzeniach z WarCrafta 3, stąd
wiele postaci znamy jeszcze z poprzedniej części. Fabuła jednak
zdążyła się tak rozwinąć w ciągu dekady, że choćbym nie wiem
jak się rozpisał, nie starczyłoby miejsca na wszystko. Przede
wszystkim zadaniem gracza jest powstrzymywać szwarccharaktery znane
z poprzedniej części, choć pojawiło się również kilka nowych.
Typowe
miasto Goblinów. Nadal nie wiem, czy to ogromne coś to teleskop,
czy gigantyczna armata.
W
„World of WarCraft” (w skrócie WoW) na samym początku robimy
to, co w każdej grze RPG – tworzymy postać. Do wyboru mamy 13
ras, 10 klas (Jedenasta jest udostępniona, jeśli ma się co
najmniej jedną postać mającą 55 lub wyższy poziom) i całkiem
sporo opcji zmiany wyglądu postaci, jak kolor skóry czy włosów.
Każda rasa zaczyna w innym miejscu świata Azeroth, w którym toczy
się gra, ma dostęp do innych klas, na przykład wybierając Orka
nie można stać się Kapłanem, a decydując się na Gnoma nie
zostaniemy Paladynem, i należy do jednej z dwóch frakcji –
Przymierza lub Hordy (Wyjątkiem są Pandareni, którzy mogą ok. 12
poziomu wybrać, do którego stronnictwa chcą należeć).
Przez
większą część gry naszym głównym zajęciem jest wykonywanie
zadań zleconych przez rozsiane po świecie postaci. Jednak po
osiągnięciu maksymalnego poziomu (Na obecną chwilę jest to setny)
przede wszystkim robi się tzw. raidy – zbiera się drużynę 25-50
osób i przechodzi się przez różne siedliska „tych złych”, w
tym wyjątkowo mocnych bossów, którzy często wymagają specjalnej
taktyki (Przykładowo, boss Loatheb w nekropolii o nazwie Naxxramas
może raz na 20 sekund całkowicie wyłączyć
wszystkim
graczom możliwość leczenia na 17 sekund, co daje 3 sekundy na
opatrzenie ran przed dalszą walką).
Ekran
tworzenia postaci. Po lewej rasy i płeć, po prawej klasy, a po
kliknięciu „Customize” można zmienić wygląd.
Główne
zalety gry to: społeczność lepsza niż w większości innych gier
dla wielu graczy, świetna fabuła, okazjonalnie wplątane w niektóre
miejsca nawiązania do innych serii (Jak do Władcy Pierścieni na
jednym z załączonych screenshotów) i występujący w wielu
zadaniach i imionach postaci pobocznych humor. Przykładowo, główne
zadania w lokacji Uldum, z której pochodzi poniższy obrazek, są
niemal w całości nawiązaniem do „Indiany Jonesa”.
W
niektórych lokacjach twórcy czerpali z architektury dawnych kultur.
Grę
oceniam jako dobrą, choć ma kilka wad. Są to: brak sensownego
samouczka (ściany tekstu w okienkach nie wyjaśniają zasad gry tak
dobrze, jak powinny), grafika (widać, że gra ma 10 lat, choć
twórcy ją ciągle odnawiają) i konieczny abonament w wysokości
ok. 60 zł miesięcznie. To największe wady, jakie ma gra.
Powstanie
tego ogromnego, wypełnionego lawą kanionu można zobaczyć w
trailerze do dodatku Cataclysm.
Poniżej
znajdziecie również trailery do oryginalnego WoW-a i każdego z
dodatków. Nie poruszają one zbytnio fabuły (oprócz ostatniego), a
są miłe dla oka, bo Blizzard nigdy nie szczędził pieniędzy na
filmach, z których nawet te najstarsze prezentują się co najmniej
dobrze.





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz