poniedziałek, 25 maja 2015

"Miasto szkła" - recenzja



A może łamanie reguł...


„Miasto szkła" to już trzeci tom serii „Dary anioła", których autorką jest Cassandra Clare. W poprzednich częściach poznaliśmy już głównych bohatererów, zarys fabuły oraz najważniejszą sprawę, z którą musi się zmierzyć za każdym razem Clary.
Książka rozpoczyna się tuż po tym jak Clary przez narysowanie run wysadziła w powietrze statek Valentina.


Dziewczyna już wie, w jaki sposób może pomóc wybudzić się ze snu swojej matce. W tym celu musi udać się do Alicante, stolicy Idrisu. Tam musi odnaleźć pewnego czarownika, który jako jedyny wie, w jaki sposób pomóc Clary. Jednak plany, które chce wcielić w życie bohaterka, nie zachwycają Jace. Chłopak uważa, że wyprawa (zwłaszcza w obecnej sytuacji) do Miasta Szkła nie jest wspaniałym pomysłem. Sam w dość dramatycznych okolicznościach, bez wiedzy Clary, przechodzi przez Bramę do Alicante, zabierając ze sobą Simona (wiadomo, że Clary gdy się o tym dowie, zachwycona nie będzie).


Po pierwsze trwa wojna z Valentine’m, który będąc w posiadaniu Miecza Dusz jest w stanie stworzyć armię niezwyciężonych demonów walczącą u jego boku.

Ratunkiem w tej nierównej walce może być zjednoczenie się Nocnych Łowców z Podziemnymi przeciw wspólnemu wrogowi.

Tylko czy Clave się na to zgodzi?

Czy taka integracja będzie możliwa?

Jeśli chcecie się tego dowiedzieć, musicie przeczytać książkę i sami poznać dalsze losy "przyjaciół".

Książka według mnie, choć oceniam ją trochę gorzej od „Miasta Kości", jest nadal świetna i porywająca. Nie sposób oderwać się od lektury. Co chwilę coś się dzieje, dzięki czemu książka nie jest nudna podczas czytania. Wydarzenia rozgrywające się w powieści raz za razem mnie zaskakują. Nie dają nam możliwości na lenistwo. Cały czas myślimy: dlaczego tak jest! To niemożliwe! Tak nie może się stać!

Jak zawsze w książce możemy znaleźć śmieszące nas momenty. Trochę zasmuciłam się tym, że w tej części autorka nam ich poskąpiła. Jednak jak się chce, to można coś znaleźć. Weźmy na przykład ten fragment, Jace zawsze mówi wprost:



„-Jesteś moją siostrą - rzekł w końcu. - Moją siostrą, moją krwią, moją rodziną. Powinienem Cię chronić - zaśmiał się bez krzty wesołości - Chronić przed chłopcami, którzy pragną robić z Tobą to, co ja bym chciał"
Przeczytajcie też poniższe:



„ Cóż, skądś będziesz musiał brać krew. - stwierdził Luke. - Wykluczone - odparł Simon - mam w domu kota"

„- W porządku - rzuciła Clary po stosownej pauzie. - Chyba nie wykorzystałbyś jej, kiedy jest taka smutna i w ogóle. Simon prychnął: - Jeśli kiedyś spotkasz mężczyznę, który potrafi wykorzystać Isabelle, daj mi znać. Chciałbym uścisnąć mu rękę. Albo bardzo szybko przed nim uciec. Sam nie wiem, czy jedno, czy drugie."

„- Cierpliwości, pasikoniku - powiedziała Maia. - Dobre rzeczy przytrafiają się tym, którzy potrafią czekać. - A ja zawsze myślałem, że dobre rzeczy przytrafiają się tym, którzy nie potrafią czekać - wtrącił Simon. - Nic dziwnego, że przez całe życie jestem taki pogubiony.
- Pogubiony, to dobre słowo - odezwał się Jace."

Książkę oceniam bardzo dobrze, jak zwykle Clare pokazuje swoje lekkie pióro i nie daje przespać nocy. Zgadzam się ze wszystkimi, którzy polecają tę serię i chętnie się do nich uśmiecham, a tym, co odradzają, mówię tylko jedno: „Współczuję Wam".

Książkę posiadam dzięki uprzejmości wydawnictwa MAG za co serdecznie dziękuję.

Ania

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz